czwartek, 5 października 2017

Simply meant to be...

Piszę ten post kiedy wybija dokładnie godzina 2:00 w nocy. Jest całkowita cisza, dzieci śpią, psy śpią, Łukasz śpi. A mnie nachodzi pewna refleksja. Koniec rozdziału, zakończenie pierwszego tomu, ta historia dobiegła końca i zaczyna pisać się kolejna. Kolejne, obszerne tomiszcze opisujące moje popieprzone życie. O dziwo, mimo tylu perypetii, które przechodziłam i z którymi zmagałam się przez ostatnie 26 lat ta historia jednak ma swój happy end.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Nie ma tytułu, nie mam głowy do myślenia ;)

Ok.. w domu porobione, Łukasz w pracy, starsza latorośl u dziadków, młodsza tnie w Minecrafta. Czyli mam wreszcie chwilę czasu aby coś spróbować napisać. Strasznie zaniedbałam tego bloga, czas przecieka mi dosłownie przez palce, nie mam kiedy usiąść spokojnie i popisać. W sumie klepiąc te kilka zdań przerywałam już dwukrotnie, ponieważ moje młodsze dziecię zachciało pić, a  w międzyczasie przybył kurier z kolejnymi klamotami ślubnymi. ;)

środa, 18 stycznia 2017

Weź pieseczka mówili.... ;]

Że stara Janis jest psiarą od dziecka, psy kocha, uwielbia, szanuje, itd. wie chyba każdy. Że adoptowanych bidul ma sztuk dwie, bo jedna to za mało też wszyscy wiedzą. Że owe piesełki mają swoje charakterki i robią różne dziwne, niekoniecznie pożądane rzeczy też wiadomo nie od dziś. I tak oto cały ten wpis będzie poświęcony właśnie psom.

wtorek, 10 stycznia 2017

Happy new 2017 year!

Witam was wszystkich w 2017 roku! Z wielką ulgą i mentalnie czystą kartą wchodzę w ten nowy okres. Zrzuciłam z siebie balast, wszystkie problemy i wchodzę z całkowicie czystym umysłem w to wszystko. A przed nami wiele zmian, planów i pomysłów. Powoli ale konkretnie wchodzimy w to wszystko. No i niestety z chorobą...