poniedziałek, 10 lipca 2017

Nie ma tytułu, nie mam głowy do myślenia ;)

Ok.. dzieci w łóżkach, w domu porobione, Łukasz wróci z pracy za niecałą godzinę. Czyli mam wreszcie chwilę czasu aby coś spróbować napisać. Strasznie zaniedbałam tego bloga, czas przecieka mi dosłownie przez palce, nie mam kiedy usiąść spokojnie i popisać. W sumie klepiąc te kilka zdań przerywałam już dwukrotnie, ponieważ moje młodsze dziecię, które na co dzień jest takim zbójem zwyczajnie boi się burzy ;)